Polski wieczór na PGE Narodowym
To był finał, który miał wszystko: potężną dawkę emocji, pojedynki rozstrzygane na centymetry, awarie, kontakt z bandami i walkę o mistrzostwo trwającą niemal do ostatnich przejazdów. Na trybunach PGE Narodowego zasiadło 55 tysięcy kibiców, a trzech zawodników rozpoczynało decydujący dzień z realnymi szansami na tytuł.
Liderem przed finałową rywalizacją był Piotr Więcek. Tuż za nim znajdował się Paweł Korpuliński, a o końcowy triumf nadal walczył również obrońca tytułu, Conor Shanahan. Każdy przejazd zmieniał układ sił, a każda decyzja sędziów mogła przesądzić o mistrzostwie.
Przełom nastąpił w fazie TOP 16, gdy Piotr Więcek zakończył udział w zawodach po pojedynku z Jarkko Jylhä. Paweł Korpuliński konsekwentnie przechodził przez kolejne etapy rywalizacji. Zwycięstwo nad Jakubem Królem i awans do najlepszej czwórki oznaczały, że żadna punktowa kalkulacja nie mogła już odebrać mu mistrzowskiego tytułu.
Gdy jego nazwisko pojawiło się na ekranach stadionu, emocje eksplodowały. Polski zawodnik wskoczył na samochód, a trybuny odpowiedziały falą radości. Był to moment wieńczący ponad dziesięć lat pracy, determinacji i konsekwentnego dążenia do celu. Paweł Korpuliński zakończył sezon z dorobkiem 509 punktów, wyprzedzając Conora Shanahana, który zdobył 474 punkty, oraz Piotra Więcka z 468 punktami.
Finałową rundę na PGE Narodowym wygrał Conor Shanahan. Drugie miejsce zajął świeżo koronowany mistrz Paweł Korpuliński, a na trzecim stopniu podium stanął James Deane. Chwilę później stadion wypełniły dźwięki Mazurka Dąbrowskiego. Polski hymn odegrano dla nowego mistrza jednej z najbardziej prestiżowych i widowiskowych serii driftingowych świata.

Drifting nie wybacza słabości
Za efektownymi przejazdami, chmurami dymu i jazdą bokiem kryje się ogromny wysiłek całych zespołów oraz technologia pracująca na granicy możliwości. Drifting to jedna z najbardziej wymagających dyscyplin motorsportu. Silniki przez długi czas pracują na wysokich obrotach, a układ napędowy jest poddawany gwałtownym zmianom obciążenia i działaniu bardzo wysokich temperatur.
Właśnie dlatego obecność ORLEN OIL w roli Partnera Technicznego Drift Masters ma wymiar znacznie szerszy niż tradycyjny sponsoring. Europejskie rundy serii tworzą realne środowisko testowe, w którym można sprawdzać niezawodność i osiągi produktów pod ekstremalną presją. Hasło „Tested in drifting conditions” nabiera tu dosłownego znaczenia.
W sezonie 2026 cykl obejmował rundy rozgrywane między innymi w Hiszpanii, Irlandii, Finlandii, na Łotwie i w Niemczech, a kulminacją był wielki finał w Warszawie. Na każdym z tych obiektów kierowcy i ich samochody stawali przed innymi wyzwaniami, od szybkich łuków po ciasne strefy przejazdu otoczone ścianami.
Od fabryki ORLEN OIL prosto na driftingowy tor
Jednym z produktów przygotowanych do pracy w wymagających warunkach jest ORLEN OIL MAX POWER MP 5W-50. To olej silnikowy opracowany z udziałem w pełni syntetycznych baz PAO, stworzony z myślą o silnikach wyczynowych. Jego formuła ma pozwalać na wykorzystanie wysokiej wydajności i mocy jednostki napędowej przy zachowaniu jej odpowiedniej ochrony.
Produkt wyróżnia się odpornością na wysokie obciążenia termiczne i mechaniczne, również wtedy, gdy silnik pracuje w ekstremalnych warunkach. Zachowuje stabilność termiczną i oksydacyjną zarówno podczas rozruchu w niskiej temperaturze, jak i po pełnym rozgrzaniu jednostki. Olej jest przeznaczony do całorocznej eksploatacji mocno obciążonych silników benzynowych i Diesla, a jego zaawansowana formuła zapewnia ochronę jednostki także podczas profesjonalnej jazdy sportowej.
Drogę produktu od procesu produkcji w fabryce ORLEN OIL aż po wykorzystanie na driftingowym torze pokazuje materiał wideo towarzyszący artykułowi. To spojrzenie za kulisy świata, w którym precyzja produkcji spotyka się z bezkompromisową rywalizacją, a technologia zostaje poddana próbie przy wysokich obrotach, ogromnych przeciążeniach i minimalnym marginesie błędu.
Sprawdzane przez najlepszych
Technologia ORLEN OIL jest sprawdzana przez czołowych kierowców, w tym ambasadora marki Kubę Przygońskiego. Wielokrotny mistrz Polski w drifcie i doświadczony zawodnik międzynarodowych serii doskonale zna znaczenie niezawodności samochodu podczas jazdy na granicy możliwości. Oficjalne materiały marki podkreślają, że w driftingu kierowca porusza się bokiem z dużą prędkością, często zaledwie metr od ściany. W takich warunkach jednostka napędowa i współpracujące z nią technologie nie mogą zawieść.
Kuba Przygoński rywalizował również podczas finału Drift Masters w Warszawie. Po awansie z TOP 32 jego dalszy udział zakończył problem z przednią oponą, który uniemożliwił mu przystąpienie do pojedynku w TOP 16. Wcześniej Polak pokonał Yvesa Meyera, pokazując się przed krajową publicznością w jednym z największych driftingowych widowisk sezonu.
Emocje, które zostają na długo
Warszawski finał udowodnił, że drifting potrafi połączyć sportową precyzję z widowiskiem, które elektryzuje dziesiątki tysięcy ludzi. Huk silników, samochody sunące bokiem w niewielkiej odległości od betonowych band, wszechobecny dym i walka o każdy punkt stworzyły spektakl, którego kulminacją był polski triumf.
Kiedy na PGE Narodowym zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, sportowe emocje spotkały się z narodową dumą. Za sukcesem kierowców stały jednak nie tylko ich talent i odwaga. Stały za nim również setki godzin pracy mechaników, inżynierów i zespołów oraz rozwiązania techniczne, które muszą zachować niezawodność w warunkach daleko wykraczających poza codzienną eksploatację.
Bo zanim samochód wyjedzie na tor, technologia przechodzi długą drogę. Od laboratorium i fabryki, przez testy, aż po moment, w którym silnik osiąga najwyższe obroty, a kierowca rozpoczyna przejazd centymetry od bandy. Właśnie tam ORLEN OIL MAX POWER MP 5W-50 potwierdza znaczenie hasła „Tested in drifting conditions”.